„Harry Potter i przeklęte dziecko” - coś na kształt recenzji

8/01/2016

Pobyt na wsi nie pokrzyżował mi planów, telefon zmieniłam w modem i nabyłam ebooka "Harry Potter and the Cursed Child" lub, jak kto woli, "Harry Potter i przeklęte dziecko" w dniu premiery. Nie mogłam czekać. Już dzień później napisałam coś na kształt recenzji - chyba zresztą pierwszej w Polsce. Od dawna o żadnej książce nie było tak głośno. Internet zwariował, fani oszaleli. Hasło reklamowe wywołało prawdziwą burzę.

The Eighth Story. Nineteen Years Later.


Gubiliśmy się w domysłach, żywiliśmy okruchami informacji. Ósma historia okazała się być scenariuszem sztuki teatralnej, którą szczęśliwcy (i zapewne również bankruci) będę mieli okazję zobaczyć w Londynie. Pozostali muszą zadowolić się skryptem. I wiecie co? On wcale nie jest taki zły.

cytaty, fragment, Harry Potter and the Cursed Child, Harry Potter i przeklęte dziecko, książki, ósma część, premiera, recenzja, sztuka, na scenie, londyn, teatr

W dyskusjach dotyczących sensu czytania „Przeklętego dziecka” najczęściej natykałam się na komentarze pokroju tego:

„Po co w ogóle czytać sztukę/scenariusz?!”

Tak, sztuka to utwór, który najlepiej wypada na scenie. A jednak… czytamy Romeo i Julię Szekspira czy Tango Mrożka. Z lektury sztuki nadal można czerpać przyjemność, a człowiek przyzwyczaja się do formatu już po kilkunastu stronach. Czy możemy więc uznać ten argument za obalony i przejść dalej, proszę?

 A o co w ogóle chodzi?

Spotykamy 37-letniego Harry'ego, który wraz z Ginny odprowadza swoje dzieci na peron 9 3/4. James, jego starszy syn, wraca do Hogwartu, a Albus jedzie tam po raz pierwszy. Młodziutka Lily dołączy do nich w kolejnych latach. Do pociągu wskakuje też Rose, córka Hermiony i Rona. Wtedy jeszcze trzyma się z Albusem, przyjaźń ta zostaje jednak zaprzepaszczona w momencie, w którym Albus postanawia dosiąść się do Scorpio, syna Malfoya.



To przede wszystkim wokół Albusa i Scorpio toczy się większa część tej historii. Sporo ich łączy. Obaj nie są zbyt szczęśliwymi dziećmi, nie przepadają też za swoimi ojcami i gardzą quidditchem. Albusa męczą spojrzenia, które przyciąga Harry oraz oczekiwania, których nie umie spełnić. Chłopcy trafiają do Slytherinu, co tylko pogłębia przepaść między Albusem i jego popularnym bratem (oczywiście Gryfonem) oraz słynnym ojcem. Scorpio męczą nieustające pogłoski o tym, że jest synem Voldemorta. Przyjaciele wspólnie izolują się więc od pozostałych uczniów.

W pewnym momencie Albus wpada na (sarkazm) doprawdy znakomity (koniec sarkazmu) pomysł. Postanawia naprawić jeden z błędów swojego ojca i zmienić przeszłość. Postanawia cofnąć się w czasie.

„And there is a giant whoosh of light. A smash of noise. And time stops. And then it turns over, thinks a bit, and begins spooling backwards, slow at first . . . And then it speeds up. And then there’s a sucking noise. And a BANG.”

W plan wciąga swojego niezbyt asertywnego przyjaciela i, cóż, rozpoczyna ciąg dość niesamowitych (i niewiarygodnie idiotycznych) zdarzeń. To efekt motyla w Hogwarcie. Jakby tego było mało - Harry'ego, po raz pierwszy od 19 lat, rozbolała blizna. 

cytaty, fragment, Harry Potter and the Cursed Child, Harry Potter i przeklęte dziecko, książki, ósma część, premiera, recenzja, sztuka, na scenie, londyn, teatr


Doceniam

przede wszystkim możliwość powrotu do świata, w którym z radością nurzałam się przez całe dzieciństwo. Ja też oddałabym wszystko, by tam wrócić.

„—Hogwarts is a big place.
 —Big. Wonderful. Full of food. I’d give anything to be going back.”

Wspaniałym elementem „Przeklętego dziecka” jest garść świetnie wykreowanych bohaterów, a w szczególności - Scorpio i Albus. Ich relacja została misternie utkana, a rozmowy chłopców śledzi się z prawdziwą przyjemnością. Swoją drogą - ze Scorpio wyrasta nowa Hermiona, co uważam za niesamowicie urocze:

SCORPIUS: My point is, there’s a reason we’re friends, Albus — a reason we found each other, you know? And whatever this — adventure — is about . . . Then he spots a book on the shelf that makes him frown. Have you seen the books on these shelves? There are some serious books here. Banned books. Cursed books.
ALBUS: How to distract Scorpius from difficult emotional issues. Take him to a library.

Muszę przyznać, że nie tylko wymiany zdań Albusa i Scorpio są godne uwagi. Interakcje to jedna z najmocniejszych stron tej sztuki. Są bardzo naturalne i realistyczne, czytelnik płynie przez zapisy rozmów bez najmniejszego wysiłku. Czułam się, jakbym podsłuchiwała żyjących ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy z obserwującej ich widowni.

„GINNY: You talk a lot of rubbish.
RON: I consider it my speciality. That and my range of Skiving Snackboxes. And my love for all of you. Even Skinny Ginny.
GINNY: If you don’t behave, Ronald Weasley, I will tell Mum.
RON: You wouldn’t. (...) Nothing scares me. Apart from Mum.


Swój urok ma też powrót do znanych już nam postaci. Dzięki podróżom w czasie znów spotykamy chociażby Minervę McGonagall czy uwielbianego przez wielu profesora Snape.

„There’s a moment of pure silence. And then SNAPE does something hugely unusual — he smiles.”

Cieszę się też, że wreszcie zerwano z wizerunkiem Harry'ego Pottera, który niczego się nie boi. Otóż, moi drodzy, Harry boi się... gołębi.

„HARRY: You told me you don’t think I’m scared of anything, and that — I mean, I’m scared of everything. I mean, I’m afraid of the dark, did you know that?
ALBUS: Harry Potter is afraid of the dark?
HARRY: I don’t like small spaces and — I’ve never told anyone this, but I don’t much like — (he hesitates before saying it) pigeons.
ALBUS: You don’t like pigeons?
HARRY (he scrunches up his face): Nasty, pecky, dirty things. They give me the creeps.”

I chyba to właśnie urzekło mnie mnie w „Przeklętym dziecku” najbardziej. Nie, nie gołębie. Humor. 

Pod tym cytatem warto jeszcze zauważyć, że Harry Potter w tej sztuce staje się wreszcie wiarygodną postacią. Przyznaje, że jego okropne dzieciństwo zostawiło po sobie ślad, boi się małych pomieszczeń, a Dursleyowie wracają do niego w koszmarach. To również doceniam.

Narzekam

na fabułę. I jeszcze trzydzieści trzy razy na fabułę. Ona jest po prostu niesamowicie głupia, koniec, kropka. Jeśli chcecie przeczytać o co dokładnie mi chodzi - zaznaczcie obszar niżej tak jak przy kopiowaniu tekstu. Oczywiście, kryją się tam cudowne, ogromne, niewybaczalne SPOILERY, więc robicie to na własną odpowiedzialność.

PORA NA SPOILERY! Pogłoski, które krążyły po sieci przed premierą okazały się być prawdziwe. Zapoznałam się z nimi dopiero po lekturze, bo wcześniej nie chciałam jej sobie zepsuć. A więc: młodzi Albus i Scorpio mieszają w czasie. Bardzo. Starają się uratować Cedrika przed śmiercią w Turnieju Trójmagicznym. Każda kolejna próba sprawia, że teraźniejszość staje się coraz gorsza. Ludzie umierają, dzieci się nie rodzą, a przyjaźnie nie zawiązują. W pewnym momencie lądują nawet w alternatywnej rzeczywistości, w której właśnie trwają przygotowania do… Voldemort Day, Dnia Voldemorta. Śmiałam się w głos, gdy natrafiłam na ten fragment. Dyrektorką Hogwartu jest tam Umbridge, która, oczywiście, opowiedziała się za zwycięską stroną. Harry w tej wersji historii zginął już lata temu. 

A teraz, uwaga, pora na największy idiotyzm z możliwych: VOLDEMORT NAPRAWDĘ MIAŁ CÓRKĘ. Którą spłodził z Bellatrix Lestrange. Litości. Po lekturze sceny, w której autorzy ujawniają tę rewelację, moja wyobraźnia wyprodukowała obraz walącej się, brudnej chaty z dużym łóżkiem na środku i Bellatrix gładzącej Voldemorta po braku nosa. Kurtyna. Moja wyobraźnia nigdy nie zawodzi. 

Delphi, córka Sami Wiecie Kogo, nigdy nie chodziła do Hogwartu. Otrzymała ona pewną przepowiednię i teraz, już jako młoda kobieta, chce pomóc jej się wypełnić i przywrócić Voldemorta do życia. To Delphi za pomocą manipulacji i magicznych sztuczek prowokuje większość wydarzeń mających miejsce w „Przeklętym dziecku”. Notatka na marginesie: Delphi jest wężousta i potrafi latać. Ma to po tatusiu. :')
KONIEC SPOILERÓW!

Poza tym znane nam doskonale postaci czasem wydają się cierpieć na syndrom bycia out of character - zachowują się jakby nie były sobą… Harry bywa idiotycznie i nieprawdopodobnie złym ojcem, Snape się uśmiecha (no dobra, ten moment, choć jest szokujący, tak naprawdę mi się spodobał!), a Hermiona czasem zachowuje się zaskakująco nieodpowiedzialnie. To, niestety, tylko pierwsze z brzegu przykłady.

Inna rzecz, drobna, lecz irytująca: ktoś wspomina, że w Hogwarcie skradziono kilka nietypowych składników do eliksirów. Dodam, że dokładnie tych składników, których używa się do przygotowania eliksiru wielosokowego. Jaka jest reakcja przysłuchujących się temu Harry'ego, Rona i Hermiony? Żadna. Bo dlaczego niby mieliby je rozpoznać? Pf.

„SCORPIUS: Okay, two points, one, is it painful?
TAJEMNICZA POSTAĆ: Very — as I understand it.
SCORPIUS: Thank you. Good to know. Second point: Do either of you know what Polyjuice tastes of? Because I’ve heard it tastes of fish and if it does I will just vomit it back up. Fish doesn’t agree with me. Never has. Never will.”

Od wczoraj gryzie mnie też ta uparta hetero-normatywność książki, która nie pozwala rozwinąć się niektórym wątkom w kierunku, który czytelnikowi wydaje się dość oczywisty. UKRYTE WYJAŚNIENIE: Albus i Scorpio zdecydowanie powinni być razem, w porządku? KONIEC UKRYTEGO WYJAŚNIENIA

cytaty, fragment, Harry Potter and the Cursed Child, Harry Potter i przeklęte dziecko, książki, ósma część, premiera, recenzja, sztuka, na scenie, londyn, teatr

Moje wrażenia

Tak, część poświęcana moim narzekaniom jest dość długa. A jednak… bawiłam się świetnie. Znów znalazłam się w tym niesamowitym świecie, wielokrotnie śmiałam się w głos i nie mogłam się oderwać. To nie jest zbyt dobra książka, ale, na szczęście, nadal jest to dobra rozrywka.

„Przeklęte dziecko” otrzymuje ode mnie rozmazane 3 gwiazdki na 5 możliwych. To rozmazanie to taki wybieg, bo, jak dobrze ujęła to moja znajoma, każda ocena będzie dla tej sztuki krzywdząca. Ciężko ocenić ją jako oddzielną pracę. Nie da się uniknąć porównywania jej do serii, na tle której wypada... blado. Ocena wynika w sporej części z sentymentu, ale też zachwytu nad relacją Scorpio i Albusa, cudownych interakcji i wielu zabawnych scen. Nie jestem jednak w stanie zignorować faktu, że fabuła jest, cóż, dość durna.

Instrukcja obsługi „Przeklętego dziecka"

Nie traktuj tego jak ósmego tomu serii, a się nie zawiedziesz. Pamiętaj, że Rowling tak naprawdę nie jest autorką, a treść scenariusza była z nią jedynie konsultowana. Podejdź do „Przeklętego dziecka” z myślą, że to po prostu miły dodatek, możliwość powrócenia do ukochanego świata. Ciesz się humorem i świetnie napisanymi postaciami, pozwól sobie też na garść facepalmów w momentach, w których fabuła staje się zbyt głupia. Spędź ze scenariuszem miłe popołudnie, nie pomstuj na Rowling i wyobraź sobie jak wspaniale musi to wszystko wyglądać na scenie.

Pytania do Was:

Przeczytacie „Przeklęte dziecko”? Dlaczego tak/nie?

PS Polskie wydanie będziecie mogli zakupić 22 października, niecierpliwym polecam jednak sięgnięcie po angielską wersję. Język nie jest nadmiernie skomplikowany, obawiam się również, że kilka doskonałych żartów sytuacyjnych może zaginąć w tłumaczeniu. Ebooka kupicie na Amazonie, a papierową wersję na BookDepository. Nie zapłacicie tam za przesyłkę, a oryginalne wydanie w twardej oprawie wydaje mi się być warte swojej ceny. Na paczkę najprawdopodobniej poczekacie tydzień, ewentualnie dwa. To nadal znacznie wcześniej niż 22 października. :)

You Might Also Like

28 komentarze

  1. Dlaczego wszyscy chcą, żeby Albus i Scorpio byli razem? Dlaczego nie mogą mieć dziewczyn tylko muszą być gejami? Jakby to, że nie ma tam homo było złe ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego, że jest między nimi niesamowita chemia? Posiadanie dziewczyn też nie jest złe, ale oni po prosty wydają się bardzo mocno mieć się ku sobie, a potem nagle: bum, dziewczyny. Tyle. ;)

      Usuń
    2. Odwróćmy pytanie, czemu wszystko musi być hetero? Ludzie homoseksualni istnieją, żyją wśród nas, to nie mit a życie. Ja osobiście mam dość, że prawie każdy film czy książka wciska mi ten sam hetero romans, nieważne jak bardzo bez chemii on jest. Ale ludzie shipują parę chłopców gdzie chemia aż się wylewa i, gasp, tragedia. :T

      Usuń
  2. NIe! Nie przeczytam. Nie chcę sobie psuć wizji wspaniałego Harrego. Historia jest wręcz chora :( Masakra. Strasznie nie lubię takich odgrzewanych kotletów i prób wskrzeszania, tego co już mamy za sobą. To nigdy nie wychodzi, tak jak w marzeniach autora. To już nie to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzeń autora tu nie było, bo to nie Rowling to pisała. Ona po prostu pozwoliła na pociągnięcie historii dalej. Jeśli nie chcesz, nie czytaj, ale moim zdaniem przy odpowiednim podejściu "Przeklęte dziecko" może być naprawdę przyjemną lekturą. Trzeba tylko nabrać do niej dystansu. :)

      Usuń
  3. Nie wierzę, że spoilery moga popsuć dobrą rzecz, więc przeczytałem tumblrowe streszczenia, gdy tylko się pojawiły. Rzeczywiście ubawiłem się po pachy, ale raczej nie kupię. Pomyśleć, że chciałem jechać do Londynu oglądać! Zamiast tego pomyślę o ponownym przeczytaniu którejś części ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo fanfików o Albusie i Scorpiusie!

      Usuń
    2. Też racja, ale ja jakoś lubię podchodzić do książki bez znajomości fabuły. Może nie jestem z tych, którzy mordują za spoilery, ale i nie z tych, którzy z własne woli je czytają. ;) Kupować może nie warto, ale może kiedyś chociaż od kogoś pożycz? ;) Fabuła jest durna, ale te postaci, te interakcje! Niektóre sceny są warte lektury. :) A fanfiki pewnie wkrótce wyrosną, ciekawa ich jestem. :))

      Usuń
    3. To, że nie kupię, nie znaczy, że nie przeczytam :). Zachęciło mnie na pewno to, co piszesz o momentach, interakcjach. No i nawet prześmiewcze posty na tumblrze były zgodne co do tego, że Albus i Scorpius są super.

      Usuń
    4. No bo Albus i Scorpius zdecydowanie są super. :) Czytaj, a jeśli podejdziesz bez wielkich oczekiwań - powinieneś się nawet nieźle bawić. :)

      Usuń
  4. Mam pytanie w jakim języku napisana jest ta książka tzn. czy można kupić np., w Empiku wersję polską?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polskie wydanie kupisz dopiero 22 października, ale jeśli znasz angielski to na dole postu napisałam gdzie możesz zakupić oryginalną wersję. :)

      Usuń
  5. Tak, zamierzam kupić i przeczytać PD, jednak czekam na polską wersję (mój angielski kuleje) ;)

    Po spojlerach wydaję mi się, że PD jest pisane dość pod publikę (nie jest to jakoś zła kwestia). Ludzie chcieli Drarry, Dramione i mają - tylko w formie ich dzieci. Śmieszy mnie jedynie wizja Voldka i Belli razem, ugh.

    Choć jeszcze nie przeczytałam PD, zgadzam się z Twoją opinią. Zawsze miło jest wrócić do Świata Magii, nawet w najmniejszym stopniu. Jednak PD nie może niestety równać się z poprzednimi częściami :/

    I zobaczyłam jeden ważny błąd (dla Potterhead to ważne! :P), pisze się Harry'ego, Harry'emu ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Cię ludzie nie zjedli za spoilery w komentarzach. ;)
      W październiku możesz dać znać jak Ci się podoba! PD to dodatek i zdecydowanie nie stoi ono na poziomie tomów serii, myślę jednak, że jako przedstawienie sprawdzi się znakomicie.

      Poprawiłam, za często posługuję się spolszczoną wersją i tyle. :P

      Usuń
  6. Nie widzę żadnego problemu w czytaniu takiej formy, bo kiedyś bardzo lubiłam czytać dramaty i chyba ludzie zapomnieli, że to się też czyta. :D Właśnie fajnie, że Rowling poszła w coś innego, bo to odświeży rynek. Założę się, że zaraz znajdą się twórcy, którzy będą pisać tylko dramaty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "chyba ludzie zapomnieli, że to się też czyta" - coś w tym jest. :D Ja dramaty czytuję i czasem podobają mi się bardziej niż powieści. I masz sporą rację - może gatunek się teraz trochę "rozbuja", gdy potencjalni autorzy zobaczą, że ludzie nadal chcą coś takiego czytać. :)

      Usuń
  7. Przepraszam, że dopiero teraz komentuję Twój post. Widziałam go już wcześniej na BookAThonie - ba! - ja poprosiłam o link do recenzji jako pierwsza. Przyznam, że tego nie żałuję. Tak, zamierzam Ci dalej słodzić. Post napisany jest przejrzyście, czytelnie i bardzo zgrabnie. Świetnie operujesz słowem - to można otwarcie przyznać. Potrafisz zachęcić czytelnika do przeczytania recenzji. Ponadto grafika, którą dodajesz jest świetnej jakości, cytaty porządnie oraz czytelnie wydzielone.
    Co do samej książki - od zawsze kochałam Pottera. Uwielbiam go. Jest to jedna z tych serii, do których mam sentyment. Ostatnio postanowiłam, że do 18 roku życia uzbieram całą serię. Takie moje małe marzenie.
    Naprawdę nie chciałabym, żeby ktoś zepsuł moje dzieciństwo. Bo tym dla mnie HP jest. Dlatego raczej powstrzymam się przed kupieniem ósmej części, chociaż jestem dość ciekawa.
    No właśnie. Jestem ciekawa. Zaznaczyłam więc sobie spoilery. To z Voldemortem i jego... to nieco dziwne...
    Na pewno będę do Ciebie częściej zaglądać - po prostu nie mogę oderwać oczu od Twojego bloga.

    Pozdrawiam Cię gorąco,
    Isabelle West z Heavy Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ nie masz za co przepraszać! Bardzo się cieszę, że mimo wszystko napisałaś - sprawiłaś mi tym dużą przyjemność. Tyle komplementów! Dziękuję!

      Życzę powodzenia w kompletowaniu serii! To fajne marzenie. :) HP też jest dla mnie bardzo istotną częścią dzieciństwa, ale przeczytanie "Przeklętego dziecka" mi tego nie zepsuło. Kluczem jest tu odpowiednie podejście. Fabułę trzeba potraktować z przymrużeniem oka, bo rzeczywiście jest dość dziwna i, cóż, niezbyt mądra. Mimo wszystko powrót do tego świata i świetnie wykreowane postaci częściowo to wynagradzają. Nie skreślaj "Przeklętego dziecka". :)

      I jeszcze raz - dziękuję!

      Usuń
  8. Szczerze? Gdy przeczytałam te spoilery, to myślałam, że śnię, serio.
    Rowling pogięło moim skromnym zdaniem. Z szanowną Delphi, z cofaniem się w czasie i wracaniem do rzeczywistości pierdyliard razy.
    Nawet fanfików mi się odechciało pisać po tych spoilerach.
    Słowo na nadzielę: nie czytajcie spoilerów, bo mogą wam zepsuć mózg. I życie.

    Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie Rowling to pisała! Z nią treść była jedynie czasem konsultowana, ona przede wszystkim zezwoliła na wykorzystanie jej świata. Jeśli kogoś winić o fabułę to dwóch pozostałych twórców scenariusza. ;)
      Ale zgadzam się - idiotyczne to wszystko. :)

      Usuń
  9. Nie wiem, mam bardzo duże wątpliwości, czy przeczytam. Z jednej strony chciałabym, choćby dla ponownego spotkania ze Snapem, ale z drugiej... Chyba nie będę potrafiła traktować tej książki jako czegoś zupełnie oddzielnego. Harry jest dla mnie ważny, towarzyszył mi od wczesnego dzieciństwa aż po czas nastoletni. Nie wiem, czy będę umiała na nowo obudzić te uczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię bardzo dobrze, ale, hm, mimo wszystko zachęcam do potraktowania tego jako eksperymentu - chociaż spróbuj. :) Ale oczywiście nic na siłę.

      Usuń
  10. Wielkie dzięki za recenzję! Mimo tego, że mam dopiero 12 lat to HP jest dla mnie bardzo ważną książką. Zacząłem ją czytać w wieku 7 lat(w 1 klasie) co wielu moich nauczycieli zdziwiło, bo pod koniec 1 klasy kończyłem już 6 część. Dzisiaj kupiłem już nowego HP ale jakoś się nie mogę za niego zabrać. Trochę się boję, że ta książka zniszczy mi obraz niezwyciężonego i dzielnego HP. Ten lęk potęguje mi to, że w moim wieku zainteresowanie sztuką teatralną jest raczej zerowe. Przy okazji chciałbym ci polecić bardzo fajnego, ale mało popularnego autora książek typu fantasy. Nazywa się Marcin Mortka, a moja ulubiona książka napisana przez niego to Karaibska Krucjata. Wiem, że tytuł brzmi przerażająco ale w rzeczywistości to bardzo przyjemna i pełna humoru książka.
    Z góry dziękuję za przeczytanie tej odpowiedzi na twoją recenzję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Przemiło mi czytać taki komentarz. :) Z Potterem spotkałam się, gdy byłam nieco starsza niż Ty - może było w czwartej klasie. Jestem jednak w stanie uwierzyć w to, że przeczytałaś całą serię w ciągu roku - ona niesamowicie wciąga. W pierwszej klasie też już mnóstwo czytałam. :) Co do Twojego lęku - nie bój się, potraktuj tę książkę jako okazję do spotkania się z ukochanymi bohaterami, ale i podejdź do niej z dystansem. Nie bierz jej do końca na poważnie. I koniecznie podziel się wrażeniami z lektury!
      PS Kojarzę Marcina Mortkę, miałam nawet okazję z nim porozmawiać w czasie Pyrkonu. ;)

      Usuń
  11. Ja czekam aż nowa książka do mnie przywędruje !! A pamiętam jak dziś że Komnatę Tajemnic czytałam w trzeciej klasie chyba z 5 razy jak szalona tak mi się podobała !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Twoja ulubiona część? :) Fakt, te książki można czytać wielokrotnie.

      Usuń
  12. Harry Potter i przeklęte dziecko (dwie części) coś dla mobilnych!!!
    tutaj znajdziecie e-book'a zapraszam do pobierania, warto!!! :) http://owy.pl/jeaqh

    OdpowiedzUsuń
  13. Piszę dopiero teraz. Książkę czytałam kilka dni po premierze i muszę przyznać, że wątki, choć głupie były czasami urocze. Bardzo podobało mi się rozwijanie relacji Albusa ze Scorpiusem i przyznam, że ja również myślałam, że będą razem (szczególnie w momentach ich "przytulanek"), jednak rozwiązanie z dziewczyną nie było złe :)
    Również podobał mi się wątek Hermiony-nauczycelki i Rona-męża_Padamy. To była chyba moja ulubiona scena w tej sztuce. Myślałam, że się popłaczę :D Ron i Hermiona rozzieleni, no cóż...
    Jednak najbardziej wzruszyło mnie wyznanie Harry'ego o jego lękach, a także (nie wiem, czy to retrospekcja, czy jakieś magiczne działanie Voldemorta) to o zsikaniu się Pottera. O matko! TO było przesmutne :'(
    Jestem ciekawa jak odniesiesz się do wymienionych sytuacji.
    Ps. Doskonała recenzja :)

    OdpowiedzUsuń