na ekranie

To TRZEBA zobaczyć na festiwalu Ale Kino!

11/25/2016

Przełom jesieni i zimy to czas, który darzę szczerą nienawiścią. Nie, nie przesadzam. Rok w rok ten okres umila mi jednak pewien niesamowity festiwal, na którym do tej pory byłam widzem, a także jurorką. W tym roku zadebiutuję w nowej roli - Alekiniaka. Będę meldować o najciekawszych wydarzeniach i dzielić się wrażeniami z obejrzanych filmów z każdym, kto zechce mnie wysłuchać. Dlaczego? Bo naprawdę warto wybrać się na poznański Festiwal Filmów Młodego Widza, który startuje w najbliższą niedzielę. Ja nie mogę się już doczekać. Nawet pogoda za oknem nie zepsuje mi nastroju.

http://zimnotutaj.blogspot.com/2016/11/to-trzeba-zobaczyc-na-festiwalu-ale-kino.html

lifestyle

Nie umiem konfrontować się z własnymi słowami

11/05/2016

Nie mogłam napisać żadnego sensownie brzmiącego zdania. Zamarłam. Czułam, że każde słowo mnie obnaża. Ośmiesza. Ten blog był przez przypadek. Przez zabawny maraton czytelniczy i potrzebę dzielenia się wrażeniami. Ten jeden nieksiążkowy tekst też był przez przypadek. I przez przypadek weszło tu już ponad 11 000 ludzi. To onieśmiela. Dzielenie się słowami onieśmiela.

czytaj dalej

książki

„Harry Potter i przeklęte dziecko” - coś na kształt recenzji

8/01/2016

Pobyt na wsi nie pokrzyżował mi planów, telefon zmieniłam w modem i nabyłam ebooka "Harry Potter and the Cursed Child" lub, jak kto woli, "Harry Potter i przeklęte dziecko" w dniu premiery. Nie mogłam czekać. Już dzień później napisałam coś na kształt recenzji - chyba zresztą pierwszej w Polsce. Od dawna o żadnej książce nie było tak głośno. Internet zwariował, fani oszaleli. Hasło reklamowe wywołało prawdziwą burzę.

The Eighth Story. Nineteen Years Later.


Gubiliśmy się w domysłach, żywiliśmy okruchami informacji. Ósma historia okazała się być scenariuszem sztuki teatralnej, którą szczęśliwcy (i zapewne również bankruci) będę mieli okazję zobaczyć w Londynie. Pozostali muszą zadowolić się skryptem. I wiecie co? On wcale nie jest taki zły.

cytaty, fragment, Harry Potter and the Cursed Child, Harry Potter i przeklęte dziecko, książki, ósma część, premiera, recenzja, sztuka, na scenie, londyn, teatr

książki

Cudowne wakacyjne rozleniwienie i #summer lovin' book tag

7/24/2016

Chłonę wakacje. Trochę zwolniłam i nie słucham tego (już nieco cichszego) głosu, który wmawia mi, że marnuję dzień. Co robię zamiast tego? Tańczę do hitów z czasów mojej podstawówki, gram w cudownie bezcelowe gry na Wii, biegam z uroczo beznadziejnymi czasami, czytam - bez pośpiechu i kilka rzeczy na przemian, chadzam nocą do kina, robię pierwsze w życiu puddingi z chia 💛, a czasem po prostu bezczelnie się lenię. Czuję, że powoli, powolutku, wraca mi pozytywna energia. Nie chcę zapeszać, mam jednak zamiar tę energię kultywować. W tym celu wybywam na wieś. Dom dziadków kojarzy mi się z cudownymi wakacjami pełnymi zbierania czereśni, biegania po polach i tych małych, prostych radości. Przede mną robienie bukietów z polnych kwiatów, dziesiątki kilometrów na rowerze i zabawa z kotką, którą, jakże kreatywnie, ochrzciłam kiedyś mianem Kitki. (Czy rehabilitują mnie imiona moich innych kotów? Rower, Cukier - aż chce się takie wołać, prawda?) Zabieram ze sobą czytnik, trzy papierowe książki, buty do biegania i jogurty bez laktozy - bo ich w wiejskim sklepiku raczej nie uświadczę. Jest całkiem dobrze. 

summer' lovin book tag

lifestyle

O nierealnych oczekiwaniach i potrzebie życia wolniej

7/18/2016

Slow life staje się coraz popularniejszym nurtem. Minimalizm również. Przez to na początku łatwo było mi to bagatelizować - ot, kolejna moda. A jednak - ta moda wcale nie przemija. Ma się dobrze. Zdobywa uznanie osób, które cenię. Kusi też mnie. Z jakiegoś powodu wsiąkam we wszystkie teksty i rozmowy zahaczające o takie tematy. Ostatni impuls pojawił się po lekturze tego wpisu - o tym, że nie tak łatwo jest odpoczywać. Trafił na podatny grunt. Nie jestem wyjątkiem, relaks to dla mnie trudny do zrealizowania projekt. Moment później wsiąkłam też w świetnie realizowany projekt tołpa:off. Wyczytałam całe niewielkie archiwum. Może więc rzeczywiście tego potrzebuję? I dlaczego właściwie się przed tym bronię?

 czytaj dalej

książki

O książce, do której się wraca. Przejęzyczenie

7/14/2016

Większość książek czytam od razu - bez dłuższych przerw w lekturze. Czasem zajmuje mi to dzień, czasem pięć. Trafiają się też takie, których nigdy nie kończę i takie, z którymi spędzam miesiąc lub dwa. „Przejęzyczeniu” poświęciłam prawie trzy miesiące. Nie z niechęci do lektury. Raczej z niechęci do jej zakończenia. W pewnym momencie mnie olśniło. Zorientowałam się, że przecież zawsze mogę wrócić do pierwszej strony i raz jeszcze udać się w tę niesamowitą językową podróż. Nie było to wcale takie oczywiste, jako że na ponowne lektury nie pozwalałam sobie od lat. Dopiero w tym roku na nowo odkrywam przyjemność płynącą z czytania czegoś ponownie.

czytaj dalej

książki

O niekończeniu książek

7/11/2016

       Po długim dniu, zmęczony, być może także zdenerwowany, wracasz do domu. Na nogach trzyma cię tylko wizja Twojego ulubionego fotelu lub kanapy, herbaty i książki, która na ciebie czeka. Wspinasz się po schod(k)ach, nieskończenie długo szukasz kluczy i w końcu wchodzisz do środka. Rzeczy rzucasz w kąt, myjesz ręce i, już w nieco lepszym nastroju, podążasz do kuchni i zastawiasz wodę na herbatę.  Przynosisz książkę w czasie, gdy woda się gotuje, kładziesz ją obok miejsca, w którym oddasz się lekturze. Spokojnym krokiem wracasz do kuchni, by zalać liście twojego ulubionego gatunku. Wracasz do pokoju, zasiadasz w fotelu (a może na kanapie?) i przyglądasz się okładce. Czujesz dziecięcą ekscytację na myśl o czekającej na ciebie historii. Otwierasz książkę i przewracasz pierwsze kartki szukając miejsca, w którym zaczyna się właściwa opowieść. Zaczynasz czytać.

czytaj dalej

bookathon

Bookathon wierszem. "the princess saves herself in this one"

7/08/2016

    Bookathonowe wyzwania udało mi się wypełnić już poprzednimi lekturami, teraz moim celem jest przeczytanie jak największej ilości stron. Za mną 1487 (częściowo elektronicznych) stron. Ostatnich 156 zawdzięczam tomikowi wierszy, z którym się dziś zmierzyłam.

    Pisanie o wierszach jest trudne, a ocenianie poezji - jeszcze trudniejsze. W tomiku zawsze znajdą się wiersze, które przepływają przez głowę nie zostawiając po sobie żadnego śladu. Jeśli jednak ma się szczęście, natrafia się też na kilka takich, które na chwilę się tam zatrzymują.

czytaj dalej

bookathon

Czwarty dzień Bookathonu. "Sekretne życie pszczół"

7/07/2016

        Bookathon trwa. To już czwarty dzień i dziś nie udało mi się wygospodarować aż tyle czasu na lekturę. Na szczęście polecona mi książka okazała się być lekką pozycją, z która uporałam się w stosunkowo krótkim czasie. Tym razem zmierzyłam się z niepokojącym mnie wcześniej wyzwaniem - wakacyjna miłość. Choć ja sama w książce się nie zakochałam, miłości było tu, niewątpliwie, sporo.

— Co jeszcze kochasz, Lily?
Nikt do tej pory nie zadał mi tego pytania. Co kochałam? W pierwszej chwili chciałam powiedzieć, że kocham zdjęcie swojej matki, to, na którym opiera się o samochód i ma włosy zupełnie takie same jak moje, a także jej rękawiczki oraz obrazek czarnej Marii o trudnym do wymówienia imieniu, musiałam jednak ugryźć się w język.
— No cóż — mruknęłam — kocham Rosaleen, no i kocham pisać opowiadania i wiersze... wystarczy, że da mi się coś do opisania i już to kocham. — Wymieniwszy te dwie rzeczy, musiałam się poważnie zastanowić. — To może zabrzmieć głupio — dodałam po chwili — ale po lekcjach kocham coca-colę z solonymi orzeszkami w butelce. A kiedy już ją wypiję, kocham odwrócić butelkę i zobaczyć, skąd pochodzi. Pewnego razu trafiłam na butelkę z Massachusetts, którą zatrzymałam jako dowód, jak daleko można w życiu zawędrować... I kocham kolor niebieski, prawdziwy jasnoniebieski, taki jak ten kapelusz, który May miała na spotkaniu Córek Marii. A odkąd tu jestem, pokochałam pszczoły i miód.
Sekretne życie pszczół, Sue Monk Kidd

czytaj dalej

bookathon

Bookathonu dzień trzeci. "Wołanie kukułki"

7/06/2016

        Trzeci dzień Bookathonu, trzecia książka i kolejne wyzwania do odhaczenia. Tym razem: lato z kryminałem & książka z twoim zawodem. Lato z kryminałem rozumie się samo przez się, gdzie jednak w tym wszystkim „mój zawód”?

        Anegdota time. Od wczesnego dzieciństwa miałam skłonność do doszukiwania się ukrytych (czytaj: nieistniejących) znaczeń. Doskonale pamiętam wakacje, które upłynęły pod znakiem rozszyfrowywania metalowych liter E.Z. umieszczonych na szczycie bocznej ściany domu moich dziadków. Pierwsze wyjaśnienie, które mocno młodocianej Weronice nasunęło się na myśl (że to inicjały dziadka, który ten dom wybudował) okazało się dla niej zbyt mało emocjonujące, wypełniła więc cały notatnik pomysłami i spekulacjami na temat tego, co może się za tym wszystkim kryć. Takich przykładów można by mnożyć i mnożyć… :) Zawsze czułam jakiś pociąg do detektywistycznej roboty, chociaż przez ignorowanie nudnych rozwiązań raczej bym się w takiej pracy nie sprawdziła… Na szczęście wyzwanie wspominało też o zawodzie wymarzonym. :)

czytaj dalej

bookathon

Bookathon po raz drugi. "Burning Girls"

7/05/2016


czytaj dalej        Trzecie bookathonowe wyzwanie nie napawało mnie entuzjazmem, gdy zastanawiałam się nad lekturami na ten tydzień. Wspomina ono o autorze dzielącym z tobą imię lub inicjały. Identycznymi inicjałami jak ja posługują się głównie współtwórcy encyklopedii, a imieniem - autorki młodzieżowych dystopii. Od „Niezgodnej” i „Przez burze ognia” postanowiłam trzymać się z dala, a znajomi jedynie utwierdzili mnie w tym przekonaniu. Na szczęście udało mi się znaleźć alternatywę dla takiej katorgi. I to jaką alternatywę!

        „Burning Girls” to króciutka nowela mojej imienniczki noszącej nazwisko Schanoes. Ma jedynie 32 strony (nowela, nie Veronica) i… jest świetna.  Nie mam zamiaru pisać dużo o czymś tak krótkim. Wolę zachęcić do przeczytania samej noweli, a nie zmuszać do lektury mojego niekończącego się ględzenia. Link umożliwiający przeczytanie tego opowiadania za darmo znajdziecie na końcu wpisu. Teraz pora wczuć się w klimat. Cytat powinien w tym pomóc...

bookathon

Ezoteryczny start Bookathonu. "Król kruków."

7/04/2016

    Od tygodnia męczę się z czytelniczą blokadą. Zaczęłam sześć książek. Wszystkie mi się podobają, a jednak żadnej nie mam ochoty dokończyć. Dlatego przyznałam sobie taryfę ulgową i Bookathon postanowiłam rozpocząć czymś lekkim oraz w miarę dobrze rokującym. Padło na książkę, która wpisuje się w aż dwa z bookathonowych wyzwań - wakacje z duchami & rozpoczęcie serii. Książkę, od której nie można się opędzić na Goodreads, którą wpychano mi drzwiami i oknami.

czytaj dalej